2007-12-14 20:04:22
Żyła kiedyś pewna dziewczyna. Tym co łączy ją z innymi tu przedstawionymi osobami jest jej zwierzęcy instynkt. Wiele spraw ją nie interesowało lub miała bardzo odmienne, nie zawsze akceptowalne zdanie na tren temat. Choć była wychowywana przez bardzo religijnych rodziców, nie stała się równie bogobojna jak oni. Wręcz przeciwnie. Cała ta sprawa z bogiem dla niej była bardzo uproszczona. "Bóg może wszystko i czasem wysłuchuje swoich wiernych" za każdym razem poprawiała myślach kapłana gdy ten jej prawił o dobroci boskiej. przekonanie te jednak nie przeszkadzało jej codziennie wieczorem modlić się do Stwórcy i każdego ranka gniewać się na Niego, że nie wysłuchał jej próśb. Wszelkie problemy głodu czy ubóstwa wyśmiewała, podsumowując "jak rodzice nie mogły wyżywić tyle bachorów to czemu w gumki nie inwestowali, he?". I trudno jest mnie się z tym poglądem nie zgodzić, gdyż właśnie nadmiar ludzi powoduje biedę i ubóstwo i wiele innych katastrof. jednak wracając do tej dziewczynki, z czasem jej psychika zaczęła się zmieniać. Zaczęła dojrzewać, a wraz z jej wewnętrzną przemianą zmieniał się jej światopogląd. Szkoła dała jej nie tylko wykształcenie, ale umożliwiła porównanie postępowania zwierząt w tym również i ludzi. Od razu zauważyła że nie pasuje do społeczeństwa ludzkiego. Chciała to jak najdokładniej ukazać innym, upodabniając się wszelkimi sposobami do zwierząt kotowatych. nosiła soczewki kontaktowe aby jej oczy wyglądały inaczej. Wiele osób ją zaczepiało, tu dzież zwracało jej uwagę patrząc na jej oczy. Zawsze odpowiadała tak samo "takie oczy mam od urodzenia". wieczorami, leżąc w łóżku często fantazjowała o tym jak by wyglądała będąc jakimś dzikim kotem. Czasem wydawało się jej że na prawdę ma pazury czy też ogon, lecz brutalna rzeczywistość zawsze jej psuła szczęśliwy nastrój.
nie mogła powiedzieć że miała brzydkie ciało, i nie uważała tak. W jej ciele brakowało czegoś, a marzeniami dorabiała sobie te brakujące elementy. Czasem gdy przeglądała się w lustrze nie widziała ciała nastolatki. jej twarz przybierała tygrysią maskę, jej paznokcie stawały się ostrymi jak brzytwa pazurami. w odbiciu lustrzanym nie widziała gęsiej skórki na całym swoim młodym ciele, ona cała była pokryta sierścią, od bródki, poprzez szyję, między sutkami i przez pępek, a kończąc pod wzgórkiem łonowym miała w tedy jasne prawie że białe futro, które /nad piersiami i w okolicach wzgórka/ w dwóch miejscach było bardziej puszyste. Cała reszta była okryta pręgowanym wzorem przeplatających się ze sobą odcieni pomarańczu i czerni. ta chwila zamyślania uspakajała ją i uszczęśliwiała. Zamykała w tedy oczy i wyobrażała sobie że nie stoi w łazience przed lustrem, że otaczają ją bezkresne pola trawy na której można zapolować na inne zwierzęta oraz można się stać zdobyczą dla innych.
hind.pl